• Home
  • Category Archives: Moimi oczami
  • Wysportowana pupa i umięśniony brzuch to nie jest przepis na szczęście

    Nie chodzę na siłownię, a jestem szczęśliwa.  Czasami zjem coś słodkiego i dzięki temu jestem jeszcze szczęśliwsza. Nie wypinam się przed lustrem by zrobić sobie zdjęć po zakończonym treningu. I znowu, po raz kolejny mogę powiedzieć, że mimo tego jestem szczęśliwa. Mam dosyć tej fitnessowo-dietetycznej propogandy. Siłowania pięć razy w tygodoniu, zdrowe jedzenie i cudownie umięśniona pupa to nie jest przepis na życiowe szczęście.

  • Potwory z gatunku turlających

    Nie lubię zmian. W moim życiu wszystko jest zaplanowane, niczym w kalendarzu zapracowanego biznesmena. Nie ma miejsca na spontaniczne ruchy i niespodziewane sytuacje. Mimo wszystko, lubię tę monotonię, która towarzyszy mi każdego dnia. Wiedza o tym, co dzisiaj się wydarzy daje mi złudne poczucia bezpieczeństwa. Złudne, bo życie, w porównaniu do mnie, uwielbia nieprzewidywalność. Uwielbia niszczyć plany niczym trzyletnie dziecko, zmiatające jednym ruchem ręki przed…

  • Czy to wszystko jest mi naprawdę potrzebne?

    Siedzę i czytam o tym, jak Pepin Mały zdobył władzę we wczesnym średniowiecznym. Śpieszę się, bo muszę nauczyć się jeszcze wzoru na deltę, a potem wkuć różnicę między państwem unitarnym i złożonym. Spoglądam kątem oka na okładkę „Pana Tadeusza”, przez którego z desperacją próbuję się przedrzeć. Tymczasem w mojej głowie od kilku tygodni dudni pytanie: „Czy to wszystko jest mi naprawdę potrzebne?”.

  • Ten post na pewno Cię nie ominie

    Doskonale wiesz, że gdybyś przez cały dzień nie sprawdzał Facebooka, Instagrama, Snapchata to oszczędziłbyś mnóstwo czasu. Mógłbyś poczytać książkę, pograć na pianinie, obejrzeć nowy odcinek ulubionego serialu, wyjść na spacer czy zrobić mnóstwo innych, pożytecznych rzeczy. Mimo wszystko nadal nie wylogowałeś się z Facebooka. Dlaczego? Po prostu boisz się, że coś Cię ominie.

  • Jednocześnie wszystko naraz

    Chciałabym pojechać w Bieszczady, przeczytać zdobytą niedawno książkę Hłaski, obejrzeć filmy Wajdy, nauczyć się kolejnych phrasal verbs, powrócić do ćwiczeń gry na pianinie. Chciałabym. Jest tylko jeden problem. Czas, który przelatuje mi przez palce, choć desperacko próbuję go łapać i wykorzystywać w jak najlepszy sposób. Szkoda tylko, że tak rzadko mi się to udaje.