• Home
  • Category Archives: Moimi oczami
  • Potwory z gatunku turlających

    Nie lubię zmian. W moim życiu wszystko jest zaplanowane, niczym w kalendarzu zapracowanego biznesmena. Nie ma miejsca na spontaniczne ruchy i niespodziewane sytuacje. Mimo wszystko, lubię tę monotonię, która towarzyszy mi każdego dnia. Wiedza o tym, co dzisiaj się wydarzy daje mi złudne poczucia bezpieczeństwa. Złudne, bo życie, w porównaniu do mnie, uwielbia nieprzewidywalność. Uwielbia niszczyć plany niczym trzyletnie dziecko, zmiatające jednym ruchem ręki przed…

  • Czy to wszystko jest mi naprawdę potrzebne?

    Siedzę i czytam o tym, jak Pepin Mały zdobył władzę we wczesnym średniowiecznym. Śpieszę się, bo muszę nauczyć się jeszcze wzoru na deltę, a potem wkuć różnicę między państwem unitarnym i złożonym. Spoglądam kątem oka na okładkę „Pana Tadeusza”, przez którego z desperacją próbuję się przedrzeć. Tymczasem w mojej głowie od kilku tygodni dudni pytanie: „Czy to wszystko jest mi naprawdę potrzebne?”.

  • Ten post na pewno Cię nie ominie

    Doskonale wiesz, że gdybyś przez cały dzień nie sprawdzał Facebooka, Instagrama, Snapchata to oszczędziłbyś mnóstwo czasu. Mógłbyś poczytać książkę, pograć na pianinie, obejrzeć nowy odcinek ulubionego serialu, wyjść na spacer czy zrobić mnóstwo innych, pożytecznych rzeczy. Mimo wszystko nadal nie wylogowałeś się z Facebooka. Dlaczego? Po prostu boisz się, że coś Cię ominie.

  • Jednocześnie wszystko naraz

    Chciałabym pojechać w Bieszczady, przeczytać zdobytą niedawno książkę Hłaski, obejrzeć filmy Wajdy, nauczyć się kolejnych phrasal verbs, powrócić do ćwiczeń gry na pianinie. Chciałabym. Jest tylko jeden problem. Czas, który przelatuje mi przez palce, choć desperacko próbuję go łapać i wykorzystywać w jak najlepszy sposób. Szkoda tylko, że tak rzadko mi się to udaje.

  • Daj mi już spokój z tym McDonaldem!

    Przepisywanie wywiadu nie należy do najprzyjemniejszych czynności. Ostatnio, znudzona tą żmudną robotą, wysyłałam Snapa do przyjaciół, żeby wyrazić smutek z powodu mojego, jakże, ciężkiego losu. W odpowiedzi, od jednego z moich kumpli, dostałam: „Nie marudź. To fajniejsza praca niż mycie sałaty w Macu. A to mogłoby Cię czekać po dziennikarstwie, gdyby nie fakt, że tak dobrze Ci to wychodzi.” „Żebym ja Cię zaraz nie rzuciła…

  • A ja się cieszę!

    Pewnie uznasz, że jestem dziwna i niedzisiejsza, ale ja naprawdę cieszę się, że wracam do szkoły. Już tydzień przed rozpoczęciem roku szkolnego od wszystkich moich znajomych i przyjaciół słyszę lamenty, żale i wyrazy wewnętrznego bólu, że trzeba wrócić do mordoru. A ja wtedy z uśmiechem odpowiadam, że bardzo lubię ten mordor.

  • Mam Cię!

    Ostatnio nie pisałam, bo nie miałam weny. Głowa dudniła od pomysłów, od ogólnych koncepcji, ale nie umiałam zebrać myśli. Kiedy usiadłam do komputera i zaczęłam pisać, po chwili wszystko kasowałam, bo czułam, że to tylko słowa, takie miałkie, nijakie, a przede wszystkim nie moje. Nienawidzę bylejakości, dlatego wolałam wszystko wrzucić do kosza niż dzielić się z Tobą czymś z czego nie jestem zadowolona. Nie będę wciskać…