Kulturalne podsumowanie roku 2016

Koniec roku to czas podsumowań, przemyśleń i postanowień na zbliżający się, nowy rok. Przygotowałam kulturalny przegląd roku 2016, ponieważ ja zawsze jestem kulturalna i grzeczna, więc i przegląd taki będzie. Autentyczność jest najważniejsza, nie?

the-new-youTrudno wybrać mi jedną, niezaprzeczalnie najlepszą. „Najgorszy człowiek na świecie” Małgosi Halber wywarł na mnie ogromne wrażenie. Bardzo dużo o tej książce myślałam i wiele się z niej dowiedziałam. Dzięki niej, odkryłam Małgosię, jej świetnego bloga. Okazała się, że jest nie tylko świetną pisarką, ale także dziennikarką. Rzadko spotyka się w polskiej blogosferze tak długie                i treściwe felietony. Bardzo to szanuję. „Jeszcze jeden oddech”, o którym pisała w poprzednim poście także zapadł mi pamięć, ale nie chcę powtarzać tego, co napisałam kilka dni temu. Jeśli ktoś nie czytał, niech wpada tutaj.  W tym roku także zaczęłam czytać więcej prasy. Zmobilizował mnie do tego mój  nauczyciel WOSu, który powiedział, że każdy prawdziwy humanista musi czytać gazety. Bo trzeba mieć rozeznanie w świecie, kształtować światopogląd i takie tam. A że świat ostatnio jest bardzo interesujący to czytam i bardzo mi się podoba. Czytanie, rzecz jasne, a nie to co się ostatnio dzieje. Bywam dzięki temu częściej w kiosku i odkryłam wiele ciekawych gazet z różnych dziedzin, o niektórych nigdy wcześniej nie miałam pojęcia. Chociaż jak mi się spóźnia pociąg to też się tam kamufluję i przeglądam gazety. Wiem, największe cebulastwo świata – wchodzisz, przeglądasz kilkanaście minut, a potem wychodzisz. Ale kiedy na dworze jest mróz to mogę być nawet cebulą, ale szczęśliwą cebulą, bo tyłek mi nie marznie.

the-new-you-1

Moim postanowieniem na rok 2016 było oglądać więcej filmów. Udało się. Nie było trudno, bo w zeszłym roku oglądałam ich bardzo mało. Najbardziej spodobał mi się dramat Mela Gibsona „Przełęcz ocalonych”. Hm, nie wiem czy określenie „podobać się” tutaj pasuje. Bardzo mocny, przejmujący i cholernie realistyczny. Sceny batalistyczne wbijały w fotel, a ja chowałam głowę w szalik z przerażenia. Osiągnęliśmy już tak wysoki poziom przy realizacji filmów, że widz czuje się jak uczestnik wydarzeń, które widzi na ekranie. Wydawałoby się, że po obejrzeniu takiego filmu nikt nie będzie chciał wojny, bo poczuje, oczywiście w bardzo małym natężeniu, skalę cierpienia i okrucieństwa. Szkoda, że to dla niektórych za mało. Kiedy wyszłam z sali, miałam takie same odczucie, jak po obejrzeniu „Wołynia”. Czułam smutek pomieszany z przerażeniem, gdy zdałam sobie sprawę, że film nie był fantazją scenarzysty, a zdarzeniami, które miały miejsce w przeszłości. Co więcej, główny wątek wywarł na mnie duże wrażenie, czyli historia Desmonda Dossa – mężczyzny, który odmówił walki oraz noszenia broni, a mimo wszystko brał udział w wojnie jako sanitariusz i uratował życie wielu żołnierzy, samemu ryzykując własne. Jego postawa pokazuje, jak wielką rolę może odgrywać w życiu wiara i podporządkowanie się jej wartościom w każdych, nawet najtrudniejszych okolicznościach. Film zdecydowanie godny polecenia, lecz ostrzegam od razu – nie należy do łatwych.

the-new-you-2

W tym roku przekonałam się do polskiej muzyki. Polskiej, genialnej muzyki. I zakochałam się w niej do tego stopnia, że właściwie przestałam słuchać tej zagranicznej. Mikromusic, Julia Pietrucha, Mela Koteluk, Dawid Podsiadło, Domowe Melodie, Rojek, Nosowska, Marysia Sadowska to najczęściej pojawiające się nazwiska na mojej obecnej playliście. Kiedyś słuchanie polskich piosenek było synonimem kiczu i obciachu, ponieważ myślałam, że jedyne co produkują polskie wytwórnie muzyczne to plastikowy pop, który serwują rozgłośnie radiowe. Zupełnie nie! Jest całe grono utalentowanych, cudownych artystów, którzy – może są mniej znani – ale tworzą inny kontent, trudniejszy w odbiorze i przez to trafiający do mniejszej i bardziej wymagającej grupy ludzi. I dobrze.

the-new-you-3

Lubię słuchać wywiadów i je czytać. Sama też uwielbiam je przeprowadzać. Są kopalnią inspiracji i motywacji. W tym roku najbardziej poruszyła mnie rozmowa Łukasza  w kawalerce z Robertem Rutkowskim  – psychoterapeutą, pedagogiem, trenerem umiejętności psychologicznych. Bardzo wartościowy i wzruszający wywiad. Polecam każdemu.

the-new-you-3

Nadal wspominam emocje po koncercie Dawida Podsiadło na Torwarze. I to do jego koncertów należał 2016. Miałam przyjemność być także na jego koncercie organizowanym przez H&M Królestwo – niebiletowanym, więc przy okazji interes roku 2016. Był bardziej kameralny niż ten na Torwarze i zyskał dzięki temu taką unikatową atmosferę. W dodatku piękna architektura warszawskiej starówki  wokół sprawiła, że efekt wizualny też był lepszy. W każdym razie, oba koncerty zaliczam do udanych. Nie mogę również zapomnieć, o występie Mikromusic w moim mieście. Było równie kameralnie i miło. To co wyróżnia koncerty moich ulubionych artystów na tle innych artystów polskich, jak i zagranicznych to kontakt z publicznością, pokazanie zainteresowania. Zarówno Natalia, jak i Dawid oprócz śpiewania, także dużo mówią. A ja lubię jak ktoś dużo mówi i jeszcze jest zabawny.

the-new-you-7

Zachód słońca na Peloponez pokonał wszystko i wszystkich. Był tysiąc razy bardziej romantyczny niż wieża Eiffle w Paryżu, ładniejszy niż nad Bałtykiem i tak długo go podziwiałam, że aż wystygło mi spaghetti. A jak ja poświęcam michę spaghetti to znaczy, że coś jest naprawdę warte uwagi!

_dsc0104

fullsizerender-2

the-new-you-5

Masło orzechowe? Czy ktoś powiedział masło orzechowe? To właśnie ono zdominowało moje śniadaniowe menu. Był okres, kiedy tosty z masłem orzechowym i bananem jadłam na okrągło. I chciałam więcej.
Najdziwniejszym jedzeniem były ślimaki, których spróbowałam podczas ostatniego wyjazdu do Paryża. Smakowały nieźle, choć i tak największa zabawa była przy wyjmowaniu środka ze skorupki. Jeśli będziesz kiedyś we Francji to koniecznie spróbuj. Przecież próbowanie lokalnych specjałów to najfajniejsza część wyprawy, przynajmniej dla mnie.

_dsc2741

_dsc2583