• Home
  • Moimi oczami
  • Moje wewnętrzne dziecko ma się dobrze i nie zamierza się wyprowadzać

Moje wewnętrzne dziecko ma się dobrze i nie zamierza się wyprowadzać

Tata kazał mi uważnie przemyśleć, co chciałabym dostać na Dzień Dziecka, ponieważ to mój ostatni rok, kiedy jeszcze nim jestem. Już za kilka miesięcy zostanę dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem. No chyba żart. Moja cząstka dziecka nadal jest we mnie bardzo aktywna i nie zanosi się na to, by to się zmieniło.

Nadal płaczę oglądając Camp Rock.

Camp Rock to zdecydowanie film mojego dzieciństwa. Nick Jonesa, a właściwie bohater, którego grał czyli Nate Gray długo był moim ideałem chłopaka. Przystojny, romantyczny, umiejący śpiewać i grać na gitarze. Tyle dobroci w jednym chłopaku, czego chcieć więcej? Wszystkie piosenki z Camp Rocku znam na pamięć do dzisiaj, ba, ja nawet znam niektóre dialogi. Cóż się dziwić, oglądałam ten film milion razy. I za każdym razem wzruszam się, gdy Shane śpiewa i gra na gitarze specjalnie dla Mitchie, gdy płyną łódką. Dzisiaj brzmi cholernie kiczowato, ale wtedy to był scenariusz idealnej randki!
A i nigdy nie oglądałam High School Musical, jakby ktoś pytał.

Nadal jedząc Ptasie Mleczko najpierw zjadam czekoladę, a potem piankę.

Choć dzisiaj staram się ograniczać jedzenie czekolady, która sprawia, że na mojej twarzy pojawiają się nieproszeni goście to Ptasiego Mleczka nigdy nie odmówię. Muszę jednak odbyć cały rytuał. Odgryź starannie czekoladę, nie uszkadzając przy tym pianki. Kiedyś nawet starałam się robić taką rozkoszną minę, jak ci ludzie w reklamie.

Nadal pijąc coś przez słomkę, kusi mnie by zrobić bąbelki.

Zawsze kiedy już to robię czuję tę nutkę grozy, bo przez całe dzieciństwo karcono mnie, że to niekulturalne. Ostatecznie opłacało się, bo już nie mam odwagi robić tego w towarzystwie. Chyba, że całe towarzystwo postanowiło pobawić się w dzieci!

Nadal uwielbiam huśtawki.

Nie umiem przejść koło huśtawki obojętnie. Choć coraz częściej jestem do tego zmuszona, ponieważ większość jest dla mnie za mała. Dupa rośnie, a huśtawki niestety nie…

Nadal widząc małe dziecko w sklepie, robię do niego głupie miny.

Dezorientacja rodziców, którzy nie wiedzą dlaczego ich dzieci się śmieją jest bezcenna. Gorzej, gdy zaczynają płakać, choć to mi się jeszcze nie zdarzyło.

Nadal chodzę po murku wokół parku w moim mieście.

Odkąd pamiętam park w moim mieście otacza niewielki murek. Całe dzieciństwo bawiłam się, że murem to most, a jeśli z miego spadnę to umrę pochłonięta przez gorącą lawę. Dzisiaj robię dokładnie to samo i czuję się dokładnie tak samo szczęśliwa.

Nadal uwielbiam towarzystwo moich rodziców.

I z tego jestem najbardziej zadowolona. Myślę, że ludzie, którzy nie lubią spędzać czasu ze swoimi rodzicami muszę być bardzo smutni. Tak samo jak kiedyś, najlepsze zakupy robię z mamą, a najpiękniejsze miejsca zwiedzam z tatą. Mam nadzieję, że jeszcze  przez jakiś czas tak pozostanie.

Cieszę się, że moje wewnętrzne dziecko nadal żyje, ma się dobrze i nie zamierza się wyprowadzać. Będę je pielęgnować tak długo, jak tylko dam radę. I Wy też to róbcie, bo nie można być przecież całe życie nudnym dorosłym!