Pierwsze urodziny Wanataki

Dzisiaj mija dokładnie jeden rok od pierwszego posta opublikowanego na moim blogu. Przez 365 dni udało mi się napisać 47 postów. Czy to dużo? Dla mnie całkiem sporo. Na początku, myślałam, że blog to chwilowa przygoda, że mi się znudzi, że tego nie poczuję. A jednak się myliłam…

Dlaczego założyłam bloga?

Nie usłyszcie tu górnolotnych wyznań ani wzniosłych celów. Chciałam po prostu polepszyć swój warsztat dziennikarski. Czułam, że nie piszę na tyle dobrze, na ile bym chciała. Prowadzenie bloga wymusza systematyczne pisanie, choć regularność nie jest moją mocną stroną. Aczkolwiek staram się! Poza tym prozaicznym powodem, miałam pomysły na teksty, po głowie chodziły mi pomysły, przemyślenia, którymi chciałam się podzielić z innymi. Być może, trochę skłonić innych do spojrzenia na różne sprawy z innej perspektywy. Ba, ja nawet chciałam motywować innych. Wtedy czułam ogromną potrzebę coachowania innych. Przeszło mi już. Dlatego takich postów u mnie ostatnio nie znajdziecie.

Czy blogowanie coś zmieniło w moim życiu?

Spektakularnych zmian nie zauważyłam. Nikt nie podchodzi do mnie na ulicy z prośbą o autograf, na Pudelku nie wylądowały moje zdjęcia bez makijażu ani nie dostaje darmowych giftów. I bardzo dobrze! Mam tu na myśli zdjęcia na Pudelku, a nie gifty, bo to całkiem miła część pracy blogera. Przede wszystkim, poprawiłam jakość swojego pisania. Może nie spektakularnie. W artykułach nie operuję językiem na miarę  esejów Herberta, ale przecież wcale nie o to mi chodzi. Ma być lekko i przyjemnie. Czasami zabawnie, ale wiem, że nie zawsze mi wychodzi. Spoko, przyzwyczaiłam się. Najbardziej cieszę się, że mogłam spróbować przeprowadzania wywiadów. Dzięki temu, poznałam cudownych ludzi. Tatiana Mindewicz – Puacz jest osobą, którą zawdzięczam to, że nie zrezygnowałam i nie  poddałam się. Jej słowa, zaangażowanie w realizację naszego małego projektu pokazały mi, że może faktycznie w Wanatace tkwi jakiś potencjał. Wywiad jest kopalnią wartościowych wskazówek i doświadczeń i bardzo lubię do niego wracać.
Zazwyczaj nie lubię takich wzniosłych podziękować, ale tutaj muszę to zrobić. Tatiano, dziękuję z całego serduszka. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy i znowu będziemy mogły tak miło i inspirująco porozmawiać!
Nie mogę również zapomnieć o Kasi, z bloga Jestem Kasia, która okazała się przemiłą i przepiękną dziewczyną. Czułam jakbym rozmawiała z dobrą koleżanką przy pysznej herbatce i dlatego wywiad wyszedł tak bardzo na luzie. Byłoby fajnie, to powtórzyć. Może się kiedyś uda, kto wie!
Natomiast wywiad z Paulą pokazał mi, że można wszystko jeśli tylko się chcę. „Zwolnieni z Teorii” trwają kolejną edycję, rozwiajają się i tkwi w nich ogromnych potencjał. Z taką szefową, nie może być inaczej!
Spotkanie z Arleną Witt wiele mnie nauczyło od strony warsztatowej. Teraz już wiem, że bardziej trzeba pilnować spraw organizacyjnych. Aczkolwiek, w naszej rozmowie poruszyłyśmy kilka ważnych tematów i z tego jestem bardzo zadowolona.

Czy jestem spełnioną blogerką?

Jeszcze niespełnioną, ale szczęśliwą. Podoba mi się to, co robię. Staram się by każdy post był dopracowany, ponieważ wszystko wykonuję jak najlepiej potrafię. Rozpiera mnie duma, gdy pomyślę, że umiem tak wszystko zorganizować by znaleźć czas na pisanie. A nie jest to łatwe. Najważniejsze jednak, że pisanie bloga daje mi radość, a chyba o to w życiu chodzi, nie?

Tutaj znowu muszę wycisną malutkie podziękowania.
Chciałabym podziękować Wam, drodzy czytelnicy. Jakkolwiek banalnie to brzmi, bez Was nie byłoby Wanataki. Nie ważne, jak dużo Was jest. Cieszę się z każdej pojedynczej osoby, która poświęca kilka minut by przeczytać moje wypociny. Przez te kilka minut moglibyście zrobić milion innych, pewnie ważniejszych rzeczy, a jednak wchodzicie tutaj i poświęcacie mi uwagę. To się ceni, bardzo!
Serdecznie chciałabym również pozdrowić moich przyjaciół, którzy pilnie śledzą moje blogowe poczynania! Wasze wsparcie jest nieocenione. Wiem, że chcieliście bym o Was tutaj wspomniała.
Przytulam też moją mamę, która jest pierwszą czytelniczką wszystkich moich postów i tatę, który wytrwale pełni funkcję fotografa.