Potwory z gatunku turlających

Nie lubię zmian. W moim życiu wszystko jest zaplanowane, niczym w kalendarzu zapracowanego biznesmena. Nie ma miejsca na spontaniczne ruchy i niespodziewane sytuacje. Mimo wszystko, lubię tę monotonię, która towarzyszy mi każdego dnia. Wiedza o tym, co dzisiaj się wydarzy daje mi złudne poczucia bezpieczeństwa. Złudne, bo życie, w porównaniu do mnie, uwielbia nieprzewidywalność. Uwielbia niszczyć plany niczym trzyletnie dziecko, zmiatające jednym ruchem ręki przed chwilą wybudowane zamki z piasku.

Zmiana łączy się z decyzją. Czasami jest ona zależna od nas, a czasami nie. Wszystko zależy od tego, jaki życie ma humor, czy jest łaskawe i hojne, czy może postanowi pokopać nas po tyłku. Sama nie wiem, czy bardziej nienawidzę zmian czy wiążących się z nimi decyzji. Świadomość tego, że wybiorę źle albo będę żałować konsekwencji paraliżuje mnie niemiłosiernie. Trudno mi zdecydować, co chciałabym zjeść na śniadanie, więc poważne, życiowe decyzje, których skutki będę odczuwać przez długi czas są jak wielkie potwory mieszkające pod łóżkiem, które  wiercą się i niepokoją dzieci. Te decyzje również niczym rozszalałe stworzenia turlają się w mojej głowie, krzycząc: „Hej, jesteśmy tu! Zacznij o nas myśleć. Same ze sobą nic nie zrobimy”. Wtedy staram się je zagłuszyć innymi myślami, jednak czasami są tak upierdliwe, że nic nie działa. To moment, kiedy muszę się z nimi zmierzyć.

Największe potwory mieszkały w mojej głowie niecałe dwa lata temu. Były już całkiem oswojone, ponieważ przez dłuższy czas z nimi rozmawiałam, dyskutowałam, czasami nawet się kłóciłam. Kiedy przyszedł jednak ostateczny czas podjęcia decyzji, byłam przerażona. Dopiero wtedy, zdałam sobie sprawę z tego, jak dużo zmieni się w moim życiu. Jak dużo mogę zyskać, ale również jak dużo mogę stracić.

Kiedy kliknęłam ostateczny przycisk „Zatwierdź” w formularzu rekrutacyjnym online poczułam ulgę. Nie ma odwrotu, koniec z nękaniem przez uporczywe potwory. Mimo wszystko, kiedy dłużej o tym myślałam miałam wątpliwości. Moje poczucie bezpieczeństwa zostało nadszarpnięte. Zdałam sobie sprawę, że niedługo przestanę być beztroskim gimnazjalistą i stanę się dorosłym człowiekiem.

Dzisiaj wiem, że moje obawy były zupełnie nieuzasadnione. Mimo tego, że liceum, do którego uczęszczam obecnie, nie było moim wymarzonym, to czuję radość. To jedyny raz, kiedy jestem wdzięczna losowi, że zepsuł moje misterne plany i działał po swojemu. Widocznie, miał wtedy dobry humor i rozdawał szczęśliwe karty.

Teraz moje poczucie bezpieczeństwa jest już zbudowane na nowo. Szkoła, znajome twarze, zdjęcie Magdy Gessler i Maryny Wojciechowskiej na korytarzu (tak, tak  to absolwentki mojego liceum!), tańczenie zumby na wfie – to moja monotonia. Czuję jednak, że w mojej głowie pojawiły się nowe potwory, które nie dość, że się turlają to jeszcze skaczą i uporczywie zagłuszają moje myśli. Podchodzę do nich jednak z większym entuzjazmem i traktuję je jak małe, niegroźne stworzenia, które tylko na pierwszy rzut oka wyglądają tak groźne. Przekonałam się, że dzięki nim mogę o wiele więcej zyskać niż myślałam. Być może, otworzą mi drogę do nowej rzeczywistości, w której monotonia przybierze jaśniejsze barwy. Mam nadzieję, że tym razem życie także będzie miało dobry humor i przyśle mi jakąś niespodziankę. Miłą, rzecz jasna!

I don’t like change. In my life everything is planned like in a hard-working businessman’s calendar. There isn’t any place for spontaneous or unexpected situations or change. Despite everything, I like this monotony, which accompanies me every day. Knowledge about what will happen today gives me a illusory feeling of security. Why illusory? Because life, in contrast to me, loves the foreseeability. It loves devastating plans like a three-year child, who in one movement can sweep away a sandcastle. 

A change is connected with a decision. Sometimes, it is dependent on us, sometimes not. Everything depends on life’s humour of course, life could be generous to us today or life could kick us in the behind. I don’t know what I hate more; change or decision-making. The awareness that I shouldn’t make a bad decision and the fear that I might regret it paralyzes me. What to eat for breakfast, is a really hard decision for me, so serious life decisions are as scary to me as huge monsters living under the bed are to children. For me, my decisions are also like creatures, jumping around my head and shouting: ”Hi, we are here! You have to do something with us. You should think about us!”. Then I try to drown them out, but sometimes it’s too late. So, I have to do something…

The biggest monsters I met were living in my head 2 years ago. They were quite tame, because for a long time I had been talking with them, discussing and even sometimes arguing. When the time for making the decision had gone, I was terrified. Not until then did I realise how many things would change in my life

When I clicked the ‚Accept’ button’  in an online website for enrolment, I was feeling a sense of relief. I couldn’t have changed anything. In spite of the fact that I was thinking about it for a long time I still had doubts. My feeling of security was tattered. I realised that I would stop being a pre-high school student and I would be a grave, adult person

Today, I know that my fears weren’t completely unfounded. Despite the fact that my currently high school wasn’t my ideal choice, now I finally feel happy. It’s the first time that I am grateful to fate for thwarting my plans. Apparently, fate had good humour and dealt good cards this time.

Now, my feeling of security is back again. School, my friend’s familiar faces and dancing zumba in ET lessons – is my new monotony. I feel that new monsters have appeared in my head and they are jumping around all of the time. However, now I’m more enthusiastic and I treat them like little, unthreatening creatures, which only at first sight look angry. I know now that because of them I can gain more than I thought. Maybe, they’ll open a door to a new, better future, where my monotony will be even brighter. I hope, that fate will be good to me, when I’ll be making the decision about my future university.