Wielki, mały problem

Kto z nas nie lubi wyglądać dobrze? Schludne ubranie, ładna fryzura, w skrócie wizerunek w stylu Hollywood.
Najbardziej zależy nam na wyglądzie przed jakimiś wyjściami w duże grono. Wtedy nie zależnie od tego czy jest się facetem czy kobietą każdy się stara zaprezentować jak najlepiej.

Przychodzi oczekiwany dzień. Wstajemy, idziemy się myć i przecieramy twarz przy lustrze. Szok i niedowierzanie! Przecieramy twarz kolejny raz. Smutek i frustracja! Przybliżamy się do owego lustra i widzimy nowego przybysza. Wielki, masywny, postawa na baczność, w białym meloniku. Gość oczywiście umiejscowiony w centralnym punkcie twarzy (przecież logicznym jest, że takie cudo nie będzie siedziało w cieniu). Jest to strategiczne położenie, aby przyciągnąć jak najwięcej spojrzeń.
Dla tych, którzy wciąż nie wiedzą: Mowa tu o PRYSZCZU. Pryszcz lub inaczej „twarzoniszczyciel czerwonolicy” jest zmorą zarówno nastolatków jak i osób starszych. Problem wszechobecny, dlatego powstaje pytanie „Dlaczego, więc taki wstydliwy?”.Tony podkładu, grzywki, czapki i kaptury, są to tylko nieliczne sposoby maskowania niechcianych przybyszów. Ja osobiście preferuję technikę pieprzyka, a brzmi ona tak: Lekko zamalowywujemy egenta brązowym cieniem do powiek i upodabniamy do ów pieprzyka. Niestety tracimy kompletnie skuteczność jeśli jesteśmy w dobrze nam znanym towarzystwie. Wtedy zostaniemy zasypani pytaniami, czy przypadkiem nie jedliśmy czegoś z czekoladą lub czy byliśmy ostatnio w lesie, bo mamy kleszcza. Niestety jest to z życia wzięte, ale właśnie takie sytuacje potrafią czegoś nauczyć. Skoro „pieprzyk” przyciąga uwagę może lepiej darować sobie całą maskaradę?

Niestety zakodowane mamy w głowach dostrzeganie u siebie nawet najmniejszych niedoskonałości. Dlatego śmię stwierdzić, że nie toczymy walki z wypryskiem tylko raczej z samym sobą. Jest to korzystne dla wszelkiego rodzaju firm. Jak już wcześniej wspominałam jest to wszechobecny problem, dlatego powstają coraz to nowsze „skuteczne metody”, które skutecznie czyszczą nasze portfele. Maść 30zł, krem poprawiający jej działanie 15zł, tonic uwalniający minerały z kremu 22zł i tak dalej. Koło sprzedaży się kręci, a konsumenci się załamują. My tracimy, a oni skorzystają na naszej psychice.

Podsumowując nie napisze tu, że każdy jest piękny lub coś w stylu, że liczy się wnętrze, bo dostaje skrętu jelit przy rzeczach tego typu. Pozwolę sobie jednak napisać, że trzeba złapać do siebie większy dystans, bo pryszcz, którego dziś zobaczy Karol, jutro może pojawić się u niego.
P.s Imię to tylko przykład