• O syndromie rasowej kujonki

    Miano kujona przylgnęło do mnie już w podstawówce.  Potem zarzekałam się, że w gimnazjum trochę „odpuszczę”, ale wyszło jak zwykle. Łatka kujona została. Teraz jestem w liceum i sytuacja ma się podobnie. Pozornie wszystko wygląda tak samo, ale istnieje jedna znacząca różnica.

  • Po prostu porozmawiaj

    Kiedy ktoś pyta mnie o radę, co powinien zrobić, gdy ma z kimś  niejasną relację, pokłócił się albo po prostu ma problem prawie zawsze odpowiadam to samo. Trzeba rozmawiać, drodzy państwo. Tylko rozmowa nas uratuje. Może niekoniecznie przy  piwie albo winie, bo jak się przesadzi to można sobie napytać biedy jeszcze większej niż już jest. W każdym razie, nie bójmy się rozmawiać, serio.

  • A może by tak w końcu odpocząć?

    Kiedy za oknem świeci słońce, wszystko inne staje się jakieś takie mniej ważne. Pianino może poczekać, pomalowanie paznokci też, bo przecież ten odrost ostatecznie nie wygląda tak źle. Nauka nóg nie ma i również nie ucieknie. Produktywność spada wtedy do poziomu beznadziejnej otchłani, bo jedyne co wydaje się atrakcyjne to spacer, lody i szukanie pięknych kadrów.

  • Pierwsze urodziny Wanataki

    Dzisiaj mija dokładnie jeden rok od pierwszego posta opublikowanego na moim blogu. Przez 365 dni udało mi się napisać 47 postów. Czy to dużo? Dla mnie całkiem sporo. Na początku, myślałam, że blog to chwilowa przygoda, że mi się znudzi, że tego nie poczuję. A jednak się myliłam…

  • Power nap, czyli jak przestać ziewać!

    Czasami w środku dnia zaczynam czuć zmęczenie, nie mogę opanować ziewania i najchętniej położyłabym się spać, ale nie mogę, bo muszę jeszcze zrobić mnóstwo rzeczy. Szukałam złotego środka by opanować ten stan. Próbowałam pić kawę, jeść czekoladę, przeywać twarz zimną wodą, ale nic nie jest tak skuteczne jak power nap.

  • „The Crown” serialem wszechczasów?

    Monarchia brytyjska fascynowała mnie, odkąd zaczęłam uczyć się angielskiego. Historia Diany została przeze mnie zgłębiona już dobre kilka lat, a zdjęcia Kate, Williama, małego Georga i uroczej Charlotte (nie przez przypadek nazwali ją Karolina… królewskie imię, wiadomo) zawsze wzbudzają moje zainteresowanie. Dlatego też pomyślałam, że serial „The Crown” może mnie zaciekawić. I miałam rację.

  • Wysportowana pupa i umięśniony brzuch to nie jest przepis na szczęście

    Nie chodzę na siłownię, a jestem szczęśliwa.  Czasami zjem coś słodkiego i dzięki temu jestem jeszcze szczęśliwsza. Nie wypinam się przed lustrem by zrobić sobie zdjęć po zakończonym treningu. I znowu, po raz kolejny mogę powiedzieć, że mimo tego jestem szczęśliwa. Mam dosyć tej fitnessowo-dietetycznej propogandy. Siłowania pięć razy w tygodoniu, zdrowe jedzenie i cudownie umięśniona pupa to nie jest przepis na życiowe szczęście.