• Czy perfekcjonizm to choroba?

    Perfekcjonizm to błogosławieństwo i przekleństwo zarazem. Wszystko, czego podejmie się perfekcjonista jest zrobione najlepiej jak tylko się da. Jednak nieustanne wymagania wobec samego siebie mogą go bardzo męczyć. Mimo braku tchu nie umie przestać. Ostatkiem siły biegnie na metę, nawet jeśli ona wcale nie istnieje.

  • Potwory z gatunku turlających

    Nie lubię zmian. W moim życiu wszystko jest zaplanowane, niczym w kalendarzu zapracowanego biznesmena. Nie ma miejsca na spontaniczne ruchy i niespodziewane sytuacje. Mimo wszystko, lubię tę monotonię, która towarzyszy mi każdego dnia. Wiedza o tym, co dzisiaj się wydarzy daje mi złudne poczucia bezpieczeństwa. Złudne, bo życie, w porównaniu do mnie, uwielbia nieprzewidywalność. Uwielbia niszczyć plany niczym trzyletnie dziecko, zmiatające jednym ruchem ręki przed…

  • Pięć subiektywnych spostrzeżeń z Paryża

    Kawiarnie i kawiarenki Spotkanie z przyjaciółmi przy butelce dobrego wina w ulubionej kawiarni to jedna z najpopularniejszy form spędzania wolnego czasu we Francji. Obserwowałam, jak się wspólnie śmieją i dyskutują. Widać, że docenią wspólne chwile, są zżyci i czerpią z tego radość. Zdziwiło mnie także, że mimo zaledwie kilku stopni na plusie, wielu Francuzów decyduje usiąść  w  kawiarnianym ogródku. Dobrze, że większość z nich jest…

  • Jeszcze jeden oddech

    Kiedy myślę o swojej przyszłości, wyobrażam ją sobie jak najlepiej. Zadowolona z siebie zawodowo i prywatnie kobieta z cudowną rodziną i pięknym psem. Wszystko jak w reklamie kostki rosołowej. Dopuszczam jednak do siebie myśl, że może coś nie wyjść. Zamiast pójść na wymarzone studia, pójdę na jakieś inne, pocieszając się, że będą równie interesujące. Może mój labrador w przyszłości nie będzie miał karmelowej sierści, tylko…

  • Hej, hej, ho, ho!

    Pamiętam, jak rok temu, tuż przed świętami napisałam swój pierwszy post w życiu. Nigdy nie opublikowany. Przez nikogo nieprzeczytany. I dobrze, bo najwybitniejszy nie był. W każdym razie, rozpisałam się o komercyjnym aspekcie świąt, o kłótniach, które wynikają podczas przygotowań. Przedstawiłam ten, z pozoru magiczny czas, w czarnych, ale rzeczywistych barwach. Nigdy nie byłam na Wigilii, która przypominałaby tą z reklamy kawy. Nikt nie stroi…

  • Małe niebo

    Znowu napiszę o koncercie. O zdolnych ludziach, którzy wzięli w nim udział. O moim zachwycie nad ich talentem. Jeśli nie masz jeszcze dość to się cieszę, a jeśli masz dość to i tak o tym napiszę.

  • Czy to wszystko jest mi naprawdę potrzebne?

    Siedzę i czytam o tym, jak Pepin Mały zdobył władzę we wczesnym średniowiecznym. Śpieszę się, bo muszę nauczyć się jeszcze wzoru na deltę, a potem wkuć różnicę między państwem unitarnym i złożonym. Spoglądam kątem oka na okładkę „Pana Tadeusza”, przez którego z desperacją próbuję się przedrzeć. Tymczasem w mojej głowie od kilku tygodni dudni pytanie: „Czy to wszystko jest mi naprawdę potrzebne?”.

  • Jeden talent na metr kwadratowy

    Wielu moich przyjaciół i znajomych ma rozmaite talenty. Jeden z nich jest mistrzem w tenisie ziemnym, lata po całym świecie, gra w najbardziej prestiżowych turniejach i zdarzyło mu się wystąpić w Australia Open i na Wimbledonie. Jedna z moich koleżanek przepięknie śpiewa, a kolega robi fenomenalne zdjęcia. Gdybym miała wymienić ich wszystkich post zawierałby tysiąc słów, a Ty znudziłbyś się już pierwszym akapitem. Chciałam jednak zwrócić…