Pięć subiektywnych spostrzeżeń z Paryża

  • Kawiarnie i kawiarenki

Spotkanie z przyjaciółmi przy butelce dobrego wina w ulubionej kawiarni to jedna z najpopularniejszy form spędzania wolnego czasu we Francji. Obserwowałam, jak się wspólnie śmieją i dyskutują. Widać, że docenią wspólne chwile, są zżyci i czerpią z tego radość. Zdziwiło mnie także, że mimo zaledwie kilku stopni na plusie, wielu Francuzów decyduje usiąść  w  kawiarnianym ogródku. Dobrze, że większość z nich jest ogrzewana. 😉

  • Ślimaki smakują całkiem nieźle!

Uważam, że jedzenie to jedna z najprzyjemniejszych czynności w życiu. Dlatego uwielbiam jeść na wakacjach, chyba jeszcze bardziej niż w domu. Mam taki zwyczaj, że będąc za granicą zawsze szperam na dziale ze słodyczami (ciii, nie mów Chodakowskiej), by znaleźć te, których nie ma w Polsce. Z doświadczenia wiem, że to właśnie one są najlepszymi pamiątkami z podróży.
Lecąc do Paryża postanowiliśmy z tatą, że spróbujemy ślimaków. Kiedy w końcu trafiliśmy na restaurację, które takowe serwowała, byłam ciekawa, jak będą smakować. O dziwo, były bardzo dobre . Pewnie dlatego, że kucharz dobrze je doprawił czosnkiem i być może to właśnie on zamaskował wszystko! Haha Skosztowałam także po raz pierwszy jadalnych kasztanów. Ich smak określiłabym pomiędzy słodkim ziemniakiem, a orzechem. Ciekawe!

  • Kawa i kanapka, czyli prostota zawsze sprawdza się najlepiej

Typowy zestaw śniadaniowy Paryżanina to kawa i kanapka. Kawa – najlepiej espresso, podwójne, oczywiście. Jeśli chodzi o kanapki zauważyłam większą rozbieżność. Z całą pewnością dużą popularnością cieszą się zapiekane bagietki z szynką i serem. Mnie tak posmakowała, że jadłam ją na każdego dni. Potem jeszcze, nie mogąc się powstrzymać, pochłaniałam świeżutkiego, maślanego croissanta.

  • Wieża Eiffle to dobre tło na romantyczne zdjęcie

Przez większość naszego pobytu pogoda była pochmurna, ale podczas spaceru pod wieżę Eiffle los się uśmiechnął i wyszło słonko! Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć niczym z Pinteresa, ponieważ tłum ludzi nieco zakłócał moją idealną koncepcję. Pod wieżą Eiffle czułam się jak Marcin Tyszka. Sześć razy poproszono mnie o zrobienie komuś zdjęcia. Romantyczne zdjęcie na snapa całującej się pary, rodzinny portret – wszystko mam już wyćwiczone. Polecam się.

  • Katedra Notre Dame pomogła mi z pewnością zrzucić jednego croissanta

Warto było wspiąć się te kilkaset schodków. Widok nieziemski. Zresztą, oceń sam.