Najgorszy człowiek na świecie

O istnieniu Małgosi Halber dowiedziałam się w maju. Wracałam ze szkoły pociągiem i z nudów zaczęłam przeglądać Facebooka. Nie bij – wtedy jeszcze nie wiedziałam o Clou! Post Małgosi wyświetlił mi się na tablicy, ponieważ ktoś z moich znajomych go polubił. Był długi i zaczynał się od krótkich zdań. A ja cholernie lubię krótkie zdania. Albo nie. Ja lubię jak jest dużo krótkich zdań obok siebie. Właśnie tak. I zaczęłam czytać. Tekst jest prawdziwy, bezpośredni i bezkompromisowy. Kiedy go czytałam, wiedziałam, że Małgosia jest ciekawą osobą. Ciekawą w jak najlepszym tego słowa znaczeniu. Osobą wartą uwagi. Już wtedy poczułam, że ma odwagę pisać o rzeczach trudnych, o takich o których każdy myśli, ale boi się powiedzieć.

„KAŻDY SIĘ WSTYDZI.
KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY,
ŻE NIE JEST ŁADNY.
ŻE ZA MAŁO WIE.
I ŻE NIE WYSTARCZAJĄCO DOBRZE RADZI SOBIE W ŻYCIU.
KAŻDY.”

To cytat z „Najgorszego człowieka na świecie”. Przeczytałam go w internecie z podpisem, że pochodzi z książki Małgosi. Spodobał mi się, bo był napisany krótkimi zdaniami, które zaczynały się od „że”, czyli kompletnie na odwrót niż uczą na lekcjach polskiego. A ja lubię taki buntowniczy styl pisania. Wtedy nie skojarzyłam, że to książka tej Małgosi od tego wpisu na Facebooku.

Kiedy przyniosłam książkę do domu, mama od razu skojarzyła autorkę. Wiedziała, że jest dziennikarką muzyczną, że od najmłodszych lat pracuje w telewizji. Ja znałam ją tylko z tego wpisu na Facebooku. Wstyd. Znać kogoś z wpisów na Facebooku, nie mając jednocześnie pojęcia o jego aż tak imponującym dorobku zawodowym? Oznaka naszych czasów czy moja ignorancja?

Są takie książki, które zaczynasz czytać i chcesz więcej. Czujesz, że tam jest szczerość i autentyczność. „Najgorszy człowiek na świecie” to właśnie taka książka. Chłoniesz każde słowo. Czujesz tą, charakterystyczną dla Małgosi, bezkompromisowość. Są oczywiście również krótkie zdania. Mnóstwo krótkich zdań. Ale najlepsze krótkie zdania, to takie które, mimo swojej krótkiej formy, mają mocny przekaz. Małgosia to potrafi, czego ultra jej zazdroszczę.

Krystyna to alkoholiczka i narkomanka. Wyobraź sobie, że nie mieszka na Dworcu Centralnym, nie nosi brudnego, dziurawego swetra i nie śmierdzi. Krystyna skończyła filozofię, pracuje w telewizji i nosi zielone baletki. Ma chłopaka i bardzo lubi alkohol. Zaczęła pić w szkole średniej („Codziennie rano przed szkołą, na czczo brałam trzy potężne hausty wódki, której rodzice mieli wiele butelek w piwnicy. Potem to, co zostało, rozcieńczałam sangrią, wlewałam do półlitrowej butelki po wodzie mineralnej i chowałam do tornistra, przywiezionego kiedyś przez tatę z zagranicy.”) W środowisku celebrytów i kamer piją i ćpają wszyscy. Ona też. Po alkoholu przecież łatwiej się bawi, mówi. Jesteś fajniejszy. Kiedy karetka nieprzytomną zabrała ją spod PKiN, a potem lekarka podejrzewała, że leżała tam, bo ktoś podał jej tabletkę gwałtu, a nie dlatego, że po prostu była zalana w cztery dupy, poczuła, że ma problem. To nie ona rządzi butelką, tylko to butelka rządzi nią. Jej życiem, jej czasem, jej wyglądem. Postanowiła z tym skończyć i poszła na terapię. Tam zaczyna sobie uzmysławiać, że jest alkoholiczką, uważa, że jest najgorszym człowiekiem na świecie.

Małgosia w książce opisuje walkę kobiety z uzależnieniem. Otwarcie w różnych wywiadach przyznaje, że sama jest alkoholiczką i w książce został wpleciony wątek autobiograficzny. Sama przeszła terapię, sama musiała się nauczyć mówić o tym, że jest alkoholiczką nie tylko przed innymi, ale przed sobą. I dlatego ta książka jest przesiąknięta autentycznością.
Pierwszy raz zakochałam się w tak trafnie ujętych kurwach. Małgosia przeklina fenomenalnie i zawsze w punkt.

Teraz myślisz, że roztkliwiam się w ochy achy, nad tą książką, ale tak właśnie jest. To jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w moim życiu. Otworzyła mi oczy na wiele spraw, mimo tego, że przecież nie jestem uzależniona od alkoholu. Małgosia ma odwagę mówić o rzeczach tabu, o takich o których mówić nie wypada. Jest prawdziwa. I to sprawia, że jestem jej fanką.

Małgosiu, jeśli kiedykolwiek to przeczytasz, dziękuję. Dawno nie czułam się tak po przeczytaniu książki. Bądź dalej patrzeniem i słuchaniem i pisz więcej! Jesteś pisarzem, tworzysz literaturę – mam nadzieję, że już w to uwierzyłaś.

_DSC0911

_DSC0933