Wybieraj wystarczająco dobrze

Wiesz co odpowiadam mamie, kiedy dzwoni do mnie codziennie wracając z pracy z magicznym pytaniem „Kochanie, co jemy na kolację?”?

Zwykle używam jednego z trzech wariantów odpowiedzi:

  1. „A na co masz ochotę?” – wymijająco, ale również pokazując zainteresowanie jej preferencjami.
  2. „Może makaron? Albo ryż z warzywami? A może na przykład sałatkę z tuńczykiem? Wybierz co wolisz.” – czuję się wspaniale, ponieważ nie narzucam swojego zdania
  3. „Nie wiem” – klasyczne, krótkie, ale niezwykle irytujące moją mamę.

I nie odpowiadam tak dlatego, że jest mi obojętne co zjem. Nie, nie, nie. Ja po prostu nie umiem się zdecydować i wybrać. Niedawno odkładając słuchawkę, zaczęłam zastanawiać się, dlaczego mam tak ogromny problem z podjęciem decyzji. Nie tylko w kwestii jedzenia (serdecznie pozdrawiam moich przyjaciół, którzy przeżywają katusze będąc ze mną w restauracji i czekając aż zdecyduję co chciałabym zjeść), ale również wybierając ubrania w sklepie, kolor lakieru do paznokci czy miejsca, gdzie chciałabym pojechać na wakacje.

Po przeczytaniu książki „Kochaj wystarczająco dobrze”, którą pochłonęłam w trzy dni, wiedziałam, że muszę przeczytać kolejną pozycję z tej serii, czyli „Wybieraj wystarczająco dobrze”. Ciekawe wywiady ze znanymi psychologami na przeróżne tematy dotyczące naszego codziennego życia, relacji z ludźmi i samymi sobą czyta się niezwykle przyjemnie. Pominę fakt, że na początku nie do końca zgadzałam się z tytułem. Nie mogłam zrozumieć, dlaczego tytuł nakłania nas do wyboru czegoś jedynie wystarczająco dobrego, jeśli najlepiej zdecydować się na to co najlepsze. Każdy chcę pojechać na najlepsze wakacje, kupić najlepsze buty, a dla swojej swojej rodziny chce wszystkiego co najlepsze. 

Otwieram książkę i na pierwszej stronie, wielkimi literami bije mnie po oczach pytanie „Dlaczego lepiej wybierać to, co wystarczająco dobre, niż to co najlepsze”? I czuję dezorientację, bo w ogóle nie wiem co odpowiedzieć na to pytanie. Zaczęłam czytać z nadzieją, że znajdę na nie odpowiedź. Nie zawiodłam się. Czytając rozmowę Agnieszki Jucewicz  z Barrym Schwartzem czułam, że rozmawiają o mnie, o moim problemie z podjęciem decyzji.

_DSC8255

Jestem maksymalistką, czyli osobą, która czuję wewnętrzną presję by wybrać to co najlepsze, to co najbliższe ideału. Utrudnia mi to ogromny wybór, który oferują obecne czasy. Idę do sklepu, a tam moim oczom ukazują się półki, dużo półek, na których poukładane są tysiące rodzajów wszystkich produktów. Z jednej strony to cudowne, że każdy może wybrać coś dla siebie. Moi rodzice pamiętają czasy, kiedy w sklepach było jedynie światło i ekspedientka i dzisiaj niezwykle doceniają możliwość tak olbrzymiej oferty. Mnie jednak to paraliżuje. Barry Schwartz twierdzi, że to jest powodem problemu z podjęciem decyzji. Podaje również jako przykład pewien eksperyment, który w 2000 roku przeprowadzili amerykańscy naukowcy – Sheen Iyengar i Mark Lepper. Mianowicie zorganizowali oni degustację dżemów w jednym ze sklepów z luksusowymi towarami. Każdy klient dostawał bon ze zniżką, gdyby zdecydował się na zakupienie dżemu. Gdy wystawiono 6 smaków, na zakup zdecydowało się aż 30% ludzi, a gdy zwiększono rodzaje dżemów do 24, liczba osób zdecydowanych na zakup zmniejszyła się do 3%. To podobno pierwszy eksperyment, nazywany „Kiedy wybór demotywuje”, udowadniający, że za dużo dobrego może szkodzić. Ludzie byli przytłoczeni i zdezorientowani ofertą aż 24 smaków, ponieważ gdyby wybrali, jeden z nich, od razu z tyłu głowy pojawiłoby się pytanie „A może jednak, tamten byłyby lepszy?”.

O wiele wygodniej w życiu jest się posługiwać zasadą wyboru wystarczająco dobrego. Osoby posługujące się nią, nazywane są satysfakcjonalistami. O co w tym chodzi? Mianowicie,  idziesz na zakupy z myślą, że chcesz kupić koszulkę – białą, bawełnianą o luźnym kroju. Wchodzisz do sklepu i szukasz właśnie takiej. Znalazłeś? Cudownie, bierz ją. Nie idź do następnego sklepu z myślą, że tam znajdziesz lepszą. Ta jest wystarczająco dobra, ponieważ spełnia Twoje wcześniej postawione kryteria.

Czy maksymalista może stać się satysfakcjonalistą? Owszem, ale będzie to długi proces. Przez jakiś czas będzie borykał się z pytaniem „Czy tamto nie byłoby lepsze?” albo „A może jednak znalazłbym coś lepszego?”. Tutaj, jak w większości sfer naszego życia, najważniejsza jest praktyka i ćwiczenia.

Ten artykuł to cząstka tego, co możecie znaleźć w książce „Wybieraj wystarczająco dobrze”. Dowiecie się również dlaczego lepiej spotykać się twarzą w twarz, a nie na Facebooku, na czym zbudować prawdziwą przyjaźń albo jak zrezygnować z tego, co nam szkodzi.

_DSC8269