Daj mi już spokój z tym McDonaldem!

Przepisywanie wywiadu nie należy do najprzyjemniejszych czynności. Ostatnio, znudzona tą żmudną robotą, wysyłałam Snapa do przyjaciół, żeby wyrazić smutek z powodu mojego, jakże, ciężkiego losu. W odpowiedzi, od jednego z moich kumpli, dostałam: „Nie marudź. To fajniejsza praca niż mycie sałaty w Macu. A to mogłoby Cię czekać po dziennikarstwie, gdyby nie fakt, że tak dobrze Ci to wychodzi.”
„Żebym ja Cię zaraz nie rzuciła tą sałatą” – pomyślałam, śmiejąc się.

To, że humaniści lekko nie mają, zauważyłam, gdy z dumą zaczęłam mówić, że właśnie taki profil wybiorę w liceum. „Ale super, czy załatwisz mi złotą kartę z Maca?” albo „Pamiętaj, nie lubię przesolonych frytek” słyszałam nagminnie. Na początku niezwykle mnie to denerwowało. No bo jak oni wszyscy mogą mi zarzucać, że ja, jako pełen kreatywności, pasji i wrażliwości humanista, nie mam szansy podbić świata?

Rozszerzam polski, bo go lubię, a nie dlatego, że nie umiem matmy. Robię to, bo uwielbiam pisać i czytać. Od zawsze lubiłam to robić. Uważam, że nauka języka polskiego otwiera umysł, najbardziej ze wszystkich przedmiotów. Interpretacje wierszy, poznawanie filozofii i myślenia ludzi w różnych epokach absolutnie rozwija. Możesz wierzyć lub nie, ale nawet męka z Wielką Improwizacją w III części „Dziadów” to swego rodzaju przyjemność. A pisanie wypowiedzi argumentacyjnej pierwszy raz w życiu na temat romantycznej miłości to szalenie ekscytujące doświadczenie w moim życiu.
Ale tutaj należy wspomnieć o jednym, niezwykle istotnym fakcie – ja to robię z powołania. Nie lubię tego słowa, bo wydaje mi się zbyt wzniosłe i patetyczne, ale chyba najlepiej określa to, co mam na myśli. Chodzi o to, że nie wybrałam tego profilu, bo nigdzie indziej nie pasuje, bo nie trzeba się uczyć matmy, bo gdzieś muszę przetrwać te trzy lata. Poszłam tam, bo to czuję, bo właśnie tam pasuje idealnie.

odbyt13768057919259

 

Kiedy ktoś twierdzi, że tylko ścisłe umysły będą miały dobrą pracę, a humaniści będą pracować w Starbucksie albo w słynnej restauracji pod złotymi łukami, to mam ochotę  wylać na niego kubek tej kawy i obrzucić powiększoną paczką frytek, bo nie o przedmioty rozszerzone tu chodzi, a coś zupełnie innego.
Kreatywność, otwartość umysłu, umiejętność spojrzenia na problem z innej, świeżej perspektywy, komunikatywność, umiejętność pracy w zespole – to się liczy. Dzisiaj tego właśnie szukają pracodawcy. Uwierz mi, że kompetencje miękkie liczą się obecnie bardziej  na rynku pracy  niż specjalistyczna wiedza, która oczywiście jest również ważna. Z każdym rokiem ta proporcja będzie się zmienić,  na korzyść kompetencji miękkich, oczywiście.
Po drugie, liczy się praktyka. Tatiana Mindewicz-Puacz dużo o tym mówiła w wywiadzie, który niedawno opublikowałam na blogu. (tutaj i tutaj). Uczelnia niestety nie przekazuje praktycznej wiedzy. Możesz ją zdobyć jedynie w pracy. Polecam zacząć  robić to już w liceum, realizując np. swój własny projekt społeczny w ramach Zwolnionych z Teorii. Niezależnie od tego, czy zastanawiasz się nad tym, co ten Wokulski widział w pani Łęckiej czy głowisz się nad zadaniami z funkcją kwadratową możesz  podjąć to wyzwanie.
Każdy z nas jest inny i każdy ma inne cele. Można zostać profesorem historii, pisać prace badawcze na temat średniowiecznych zbroi, nie zarabiać kokosów, ale być szczęśliwym i spełnionym. Można też pracować w korpo, mieć samochód za pół miliona, dom za kolejny milion i być bardzo nieszczęśliwym. Nie zamierzam Cię przekonywać, że pieniądze nie są ważne, bo tak nie jest. Ale na pewno czas spędzony z rodziną jest ważniejszy od każdych, nawet największych pieniędzy. Wybór należy do Ciebie. Dla mnie jest oczywisty.

Założyłam bloga, ponieważ już teraz chcę ćwiczyć, doskonalić swój warsztat dziennikarski. Nie wiem jeszcze, czy będę robić to w przyszłości zawodowo, ale dobrze jest zdobywać doświadczenie od „najmłodszych lat”. Wszyscy oglądają seriale na Netflixie, a ja nałogowo zasłuchuję się w wywiadach z ciekawymi ludźmi. Od dawna, marzyłam o tym, by móc samemu z nimi rozmawiać. Udało się. Blog mi to umożliwił. A patrz, jestem na humanie i uczę się o wojnach grecko-perskich.

Nie zamierzam nikomu udowadniać, że jestem lepsza czy gorsza, bo wiem, że wrażliwe, humanistyczne dusze są potrzebne. Będziemy ratować świat, nawet gdybyśmy mieli to robić z hamburgerem w jednej ręce, a umytą sałatą w drugiej.